To, że lubimy wino to rzecz oczywista, jednak kwestia tego, czy sugerujemy się rocznikiem to już nie koniecznie tak istotna sprawa. Jedni zapłacą jakieś dwadzieścia złotych za naprawdę dobre wino, ale są również i tacy, którzy na jedną butelkę przeznaczają bardzo wysokie kwoty.

Dotyczy to głównie koneserów, największych smakoszy wina, ale także miłośników dobrych roczników, czy oryginalnych butelek. Niestety, choć generalnie przyjmuje się, że wino im starsze tym lepsze, to w większości okazuje się, że te wszystkie najstarsze roczniki, mają w sobie wartość tylko i wyłącznie dla muzeum, czy światowych rekordów.

Z pewnością nie zaliczą się do tych najlepszych smaków, gdyż bardzo często otwarcie stuletniej butelki wiąże się z rozczarowaniem, a jej zawartość nadaje się tylko i wyłącznie do wylania. Dlatego też, jeżeli nie mamy zamiaru wydawać dużych sum tylko i wyłącznie na eksponaty, warto zwrócić uwagę na pewne czynniki, które wpływają na przeznaczenie danego gatunku do leżakowania.

Określenie potencjału wina zamkniętego w butelce, która przeleżała ładnych parę lat nie jest takie proste, gdyż dopóki się jej nie odkorkuje nie można właściwie nic o niej powiedzieć. Zatem, aby nie nabić się w przysłowiową butelkę, można zasugerować się powszechną opinią znawców w tej dziedzinie, która wskazuje na kilka istotnych czynników, rozgraniczających czy dane wino faktycznie nadaje się do spożycia po osiągnięciu pewnego pułapu, jak również kiedy osiągnie swoją szczytową formę.